Wiślackich kompromitacjii ciąg dalszy

Wisła Kraków Po gładko wygranym dwumeczu z litewskim FK Szawle, na Wiślaków w drodze na podbój Europy w czwartkowy wieczór 29 lipca, czekał kolejny rywal. Rywal jeszcze bardziej egzotyczny niż w rundzie poprzedniej. Do Krakowa przyjechała trzecia drużyna poprzedniego sezonu ligowego w Azerbejdżanie Karabach Agdam.


Po dziecinnie prostym pokonaniu Litwinów i zakontraktowaniu grona nowych, mających znaczne wzmocnić Wisłę zawodników, zwycięstwo z Azerami wydawało się Wiślakom, a także przede wszystkim ich kibicom, tylko formalnością. Kolejną przeszkodą, którą muszą pokonać w drodze po zawojowanie Ligi Europejskiej. Już dzień przed meczem na Wiślaków czekała jednak przykra niespodzianka. Na treningu kontuzji nabawił się podstawowy stoper drużyny Cleber. Jak miało się okazać był to początek prawdziwego wiślackiego koszmaru. Ale po kolei.

Dzień przed meczem szkoleniowiec krakowskiej drużyny Henryk Kasperczak zapowiadał ,że nie będzie zmieniał składu z meczu z Litwinami. Okazało się jednak ,że doświadczony trener nie dotrzymał danego słowa. Na środku obrony zamiast kontuzjowanego Clebera wystawił pozyskanego z NK Karlovac Bośniaka Gordana Bunoze. Ta roszada była jednak wymuszona, więc w zupełności uzasadniona. Nie wymuszona ,ale jakby bardziej przewidywalna była zmiana ciągle nie będącego jeszcze w pełni formy, Łukasza Garguły,na grającego ostatnio całkiem nieźle Tomasa Jirsaka. Najbardziej niespodziewane było za to postawienie na pozyskanego latem z Kaiserslautern Serba z niemieckim paszportem, Dragana Paljica. Na tej ostatniej roszadzie najbardziej ucierpiał Kostarykańczyk Junior Diaz, który ze składu wypadł. Po zapoznaniu się z wyjściowym składem Wisły chyba jednak nikt, ani na stadionie, ani przed telewizorami, nie spodziewał się, że zobaczy to co przez kolejne dwie godziny oglądać musiał.

Zaczęło się jednak całkiem dobrze. Swoiste miłe złego początki. Już w 8 minucie świetną okazje do zdobycia bramki miał stoper Mateusz Kowalski. Jednak to jak nie trafił do pustej bramki z metra, wie chyba tylko sam zawodnik. Mimo zmarnowanej tak wyśmienitej okazji Wiślacy dalej z animuszem atakowali azerską bramkę. W 11 minucie kapitalne uderzenie z dystansu Tomasa Jirsaka, bardzo dobrze obronił jednak azerski bramkarz gości, Raut Aliyev. Później jednak z minuty na minutę Wisła traciła początkowy animusz. Cały czas prowadziła grę, jednak zupełnie nie potrafiła przebić się przez szczelny blok defensywy gości. Azerowie sprawiali jednak wrażenie ,że taki przebieg gry im odpowiada. Poza dwoma strzałami „na wiwat” Rashadów A. i F. Sadigovów nie stworzyli pod bramką Jovanica absolutnie żadnego zagrożenia. Tak więc po pierwszej, powiedzmy sobie szczerze wyjątkowo nudnej, pierwszej połowie meczu w Krakowie utrzymywał się remis 0-0. Zaniepokojony takim wynikiem, a przede wszystkim pewnie przebiegiem gry, trener Kasperczak postanowił przeprowadzić zmianę. Za katastrofalnie spisującego się Rafała Boguskiego, na placu gry pojawił się dynamiczny Patryk Małecki.

Po przerwie obraz gry nie zmienił się jednak w ogóle. Nadal zupełnie bezradna Wisła próbowała przebić się przez szczelny blok azerskiej defensywy. Nadal były to jednak działania bezskuteczne. Około 60 minuty widząc wyjątkową nieporadność krakowskich piłkarzy, goście z Azerbejdżanu postanowili zaatakować. Bliscy celu byli w 58 minucie, jednak strzał jednego z ich zawodników okazał się niecelny. Po krótkotrwałej dominacji gości zaatakowali Wiślacy. Radosław Sobolewski w 66 minucie oddał ładny strzał z 25 metrów. Był to jednak strzał minimalnie niecelny. To co tego wieczoru miało przydarzyć się Wiśle najgorszego, przydarzyło się jej dokładnie 3 minuty później. Wprowadzony dosłownie minutę wcześniej Vugar Nadirov, po fatalnym błędzie wiślackiej defensywy, a szczególnie już kompromitującego się dzisiaj swoją postawą Piotra Brożka, ładnym plasowanym strzałem pokonuje Milana Jovanica. Tego w Krakowie nie spodziewał się chyba nikt. W tym momencie Wisła przegrywała u siebie z Karabachem Agdam 0-1. Kto jednak myślał ,że po tym ciosie Wiślacy szaleńczo rzuca się do ataków, szukając desperacko bramki wyrównującej, był w błędzie. Co najlepsze to Azerowie w tym momencie zaczęli kontrolować grę. Gdyby mieli w swoich szeregach piłkarzy o większych umiejętnościach indywidualnych to pewnie wygraliby w Krakowie jeszcze wyżej. Czara goryczy w sercach krakowskich kibiców przelałaby się pewnie w 82 minucie gdy debiutujący w składzie Gordan Bunoza wyleciał z boiska za drugą żółtą, w konsekwencji czerwoną kartkę. Przelałaby się, bo ta czar przelała się w minucie 90. Wtedy to Maciej Żurawski beztrosko marnując rzut karny pozbawił krakowskich kibiców resztek nadziei na uniknięcie kompromitacji. Tak więc po żałosnej i żenującej wręcz grze, fatalni tego dnia Wiślacy, zasłużenie przegrali u siebie w meczu III rundy Eliminacji do Ligi Europejskiej z rywalem z Azerbejdżanu Karabachem Agdam.

Spotkanie jakie czwartkowego wieczoru rozegrali Wiślacy było jedna wielką pomyłką. Dopełnieniem tej żenady był katastrofalnie wykonany przez Macieja Żurawskiego rzut karny w samiutkiej końcówce meczu. Tak więc „Wielka Wisła” o której tyle się ostatnio pisało może okazać się jedną wielką, ale klapa. Po takim występie Wiślaków ciężko napisać cokolwiek pozytywnego. Chciałoby się napisać „nadzieja umiera ostatnia”. Obawiam się jednak, że w tej sytuacji bardziej adekwatne jest „nadzieja jest matką głupich” I to nie tylko w odniesieniu do Wisły, ale także do Ruchu i Jagiellonii (pewnie też Lecha). Co by jednak o nadziei nie mówić, trzeba ją jednak mieć do końca. Trzymajmy się więc może lepiej wersji legendarnego Kazimerza Górskiego ”Dopóki piłka w grze…”

(Dziubek)

(własne)
30.07.2010 01:10:58

Zobacz także:
- Wisła Kraków
- Stwórz stronę swojego klubu - od Ekstraklasy do C-klasy !

Komentarze [0]:

Komentuj:
Autor
Treść

Boukhari piłkarzem Wisły

BoukhariNourdin Boukhari jest nowym zawodnikiem Białej Gwiazdy. Piłkarz został wypożyczony na rok z tureckiego klubu Kasimpaşa S.K. Nourdin Boukhari jest Marokańczykiem, ale posiada także paszport holenderski. Urodził się 30 czerwca 1980 roku w Rotterdamie. Mierzy 184 cm wzrostu, gra na pozycji lewego pomocnika.


31.08 17:48 Więcej » Komentuj »

Sadlok od lutego w Polonii

SadlokMaciej Sadlok 1 lutego 2011 roku zostanie piłkarzem Polonii Warszawa. Działacze Ruch Chorzów i "Czarnych Koszul" wczoraj doszli do porozumienia w sprawie transferu definitywnego 21-letniego zawodnika. Polonia zapłaci za reprezentacyjnego obrońcę 2 miliony i 700 tysięcy złotych netto.


31.08 17:46 Więcej » Komentuj »



Zieńczuk w Lechii

Zieńczuk Marek Zieńczuk wraca do rodzinnego miasta. Zawodnik, który ostatnio występował w greckiej Skodzie Xanti, wcześniej reprezentował barwy Wisły Kraków, Amiki Wronki i Lechii Gdańsk, znów przywdzieje Biało-Zielony trykot. Ostatni raz w barwach Lechii występował w sezonie 1999/00.


31.08 17:31 Więcej » Komentuj »

Francuz w Lechii

Buval Bedi Buval będzie w sezonie 2010/11 reprezentować barwy Lechii Gdańsk. Francuz podpisał roczną umowę z możliwością przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.


31.08 15:42 Więcej » Komentuj »